Zapisz się do newslettera i zyskaj 5% zniżki na pierwsze zakupy *

Wyjeżdżam na dłużej! A kot. Co robić?

Wyjezdzam-na-dluzej-A-kot.-Co-robic-800-500

Wyjeżdżam na dłużej! A kot. Co robić?

Kacper to urodzony podróżnik – odważny, ciekawy świata, zawsze chętny do eksplorowania nieznanego. Kuba lubi zmiany, ale nie przepada za jazdą samochodem. Klara to absolutna dziewczyna na nie: NIE zmianom, NIE jeździe samochodem, NIE nowym osobom, NIE nowym miejscom. Lato w pełni a stoję przed dylematem, jak pogodzić upodobania naszej puchatej trójki z rodzinną pasją do podróży, morza w lecie i ogólnie odkrywania nowego. Generalnie nie jest to proste, ale da się – zapewniam! Podpowiedzi oczywiście znalazłam na forach i wybrałam takie, które moim zdaniem są najbardziej optymalne. Poniżej nasze sposoby na rozsądne, jak nam się wydaje, podejście do tematu.

Catsitterka

To zdecydowanie najlepszy pomysł!

Wiedząc, jak nasza trójka pupili lubi wyjazdy a także jak jest to logistycznie trudne uważamy, że catsitterka absolutnie jest najlepszym rozwiązaniem. U nas się w pełni sprawdza.

Naszą catsitterką jest szesnastoletnia córka naszej koleżanki. To ona pod naszą nieobecność  przychodzi opiekować się naszą Grandą – Bandą. Mruczki bardzo ją lubią. Już na pierwszym spotkaniu koty po dokładnym obwąchaniu, dały się podrapać za uchem, pozwoliły poczęstować smaczkami.

Natalka sama ma w domu dwa koty więc wie jak się z nimi obchodzić a sprzątanie kuwety traktuje jak coś oczywistego.

Oczywiście za przychodzenie na ok. 2 godziny raz dziennie do naszych kotów ustaliliśmy wynagrodzenie. Uzgodniliśmy też, że zawsze będziemy otrzymywać foto-relację z wizyt oraz stanu mieszkania. Takie relacje powodują, że w czasie naszej nieobecności jesteśmy spokojni i o koty i o mieszkanie.

Wyjeżdżam na dłużej! A kot. Co robić?

Przed wyjazdem

Przed wyjazdem zostawiamy Natalce:

  • – odpowiedni zapas jedzenia i żwirku dla kotów,
  • – telefon do nas i do kogoś na miejscu z naszej rodziny na wypadek jakiejś nieprzewidzianej sytuacji,
  • – telefon do naszego lekarza weterynarza (na wypadek gdyby działo się coś alarmującego),
  • oraz drobną kwotę pieniędzy na nagłe nieprzewidziane kocie wydatki, których mogłam nie uwzględnić przed wyjazdem (zawsze wydaje się, że pomyślałam o wszystkim, ale życie bywa przewrotne).
Wyjeżdżam na dłużej! A kot. Co robić?

Nasza catsitterka

Nasza catsitterka Natalka okazała się strzałem w dziesiątkę i kiedy tylko mogę proszę ją o pomoc w takich przypadkach.

Oczywiście, zdaję sobie sprawę, że nie każdy ma kogoś zaufanego, kto zająłby się kotami z czystej sympatii do właściciela, nie każdego też czasem stać na zapłacenie komuś za koto-sitting. Dlatego jest inna opcja.

Wyjeżdżam na dłużej! A kot. Co robić?

Koci hotelik

W ostatnich latach powstało sporo takich miejsc. Wybranie najlepszego nie jest proste, wiadomo – wszystkie reklamują się jako najbardziej przyjazne zwierzakom.

To jak trafić na odpowiedzialnych opiekunów? – zapytacie.

Sprawdzając, pytając, czytając i szukając rekomendacji. Trzeba po prostu pytać! Czytać recenzje w internecie, zadawać pytania na forach zrzeszających kotolubów – tam na bank znajdzie się odpowiedzi.

Szczerze mówiąc mimo sporej dostępności kocich hotelików my nigdy jeszcze nie próbowaliśmy takiego rozwiązania. Dlaczego? Bo widzimy, jak nasze koty reagują na zmiany – to dla nich za każdym razem jest duży stres, który skutkuje brakiem apetytu, chowaniem się, szybkim zrzucaniem wagi u Klary i tyciem u Kacpra, linieniem.

Każda nasza nieobecność, wyjazd to dla nas tylko kilka dni, dla nich aż kilka dni.

  • Po pierwsze – koty nie mają poczucia czasu, nie wiedzą kiedy i czy w ogóle wrócimy (nie rozumieją przecież, że wyjeżdżamy np. aby odpocząć).
  • Po drugie – jako silnie terytorialne i zżyte ze swoim miejscem zwierzęta, w większości dość mocno przeżywają przenoszenie je z miejsca na miejsce. Do nowego otoczenia przyzwyczajają się dłuższą chwilę, stresują je nowe odgłosy i zapachy.  W hoteliku jest zatrzęsienie odgłosów i nieznanych zapachów, szczególnie jeśli to hotelik mieszany kocio-psi.

Jeśli jednak ktoś musi wyjechać i nie ma możliwości zlecenia opieki osobie zaufanej lub profesjonalnej kociej opiekunki to koci hotelik jest lepszym rozwiązaniem niż wyrzucenie pupili na ulicę.

Wyjeżdżam na dłużej! A kot. Co robić?

Prawo

W tym miejscu przypomnę, że wyrzucenie psa lub kota traktowane jest przez obowiązujące prawo jako znęcanie się nad zwierzętami a ta czynność zagrożona jest karą pozbawienia wolności do 5 lat.

Wyjeżdżam na dłużej! A kot. Co robić?

Koty-podróżnicy

Zdarzają się koci podróżnicy dla których podróż jest czymś naturalnym. Zdarzają się koci podróżnicy, którzy łatwo i szybko przyzwyczajają się do wszelkich wędrówek i tych dłuższych i tych krótszych.

Wspólny wyjazd z kotami  różnym temperamencie i osobowości to duże wyzwanie dlatego warto mieć ustalony harmonogram przygotowywania się do każdej wspólnej wyprawy:

Wyjeżdżam na dłużej! A kot. Co robić?
  • sprawdzamy czy możemy przyjechać z futrzakami i czy miejsce jest dla nich przyjazne,
  • upewniamy się, gdzie jest najbliższy dobry weterynarz (znów przeszukiwanie kociolubnych forów i grup internetowych),
  • przygotowujemy transporter [duży jak dla średnich psów – spokojnie zmieści się w nim trójka kotów i mają więcej miejsca niż w normalnym kocim],
  • w zapasie warto mieć samochodowe pasy bezpieczeństwa i specjalne torby do przewożenia, gdyby woleli w ten sposób podróżować,
  • na kilka dni przed podróżą warto spryskać wnętrze auta kocimiętką w sprayu, powtarzamy ten zabieg kilka razy,
  • przygotowujemy miseczki na wodę (w dniu wyjazdu zabieramy też butelkę z wodą) i smycze oraz szelki (mamy świetne w naszym sklepie) na wypadek gdyby koty potrzebowały przerwy w podróży i trzeba było je na chwilę wyprowadzić,

W dniu wyjazdu

  • pilnujemy, żeby ostatni posiłek zjadły na co najmniej godzinę przed jazdą,
  • planujemy wyjazd w godzinach porannych, wtedy koty są już dawno po śniadaniu i świeżo po porannej kuwecie – to ważne, gdyż minimalizuje ryzyko nerwowego zwrócenia śniadania lub oddania go drugą stroną futra,
  • jeśli podróż ma być dłuższa, co jakiś czas robimy przerwy na ‘rozprostowanie łapek’ i wypicie paru kropli wody, dajemy też trochę kocich smaczków,
  • oczywiście nie zapominamy o karmie mokrej i suchej, lekach, które biorą, o kosmetykach szczególnie na łapki i nosek, o małej kuwecie i żwirku oraz o zabawkach i kocyku lub ich ulubionym posłaniu. A jeżeli wybieramy się poza granicę to oczywiście bierzemy paszport dla kota i książeczkę zdrowia. Sprawdzamy też jakie inne dokumenty i szczepienia musi mieć nasz pupil by został wpuszczony na teren państwa do którego się wybieramy.

Ważne

Przed pierwszą podróżą kot powinien być zaczipowany. Chip może nam pomóc w odnalezieniu pupila, gdyby się zagubił w nieznanym mu miejscu.

Przed wyjazdem na wakacje pamiętajmy też o wszystkich szczepieniach szczególnie na wściekliznę oraz o wizycie u lekarza weterynarza i profilaktycznym zbadaniu kota.

Wiemy, że niektórzy opiekunowie podają środki uspokajające swoim pupilom przed podróżą. My tego nie robimy ale też nie podróżowaliśmy z naszą grandą bandą gdzieś tak bardzo daleko, żeby było to konieczne i nie chodzi tu o kilkugodzinną jazdę.

Jeśli twój kot mimo przyzwyczajania do podróżowania nadal źle znosi drogę, możesz spróbować kocich feromonów.

Pamiętaj!

Nawet łagodne środki uspakajające mogą przynieść więcej szkody, niż pożytku. Każdy kot inaczej reaguje na tego typu leki a dokładnie na zawarte w nich składniki. To niestety wiemy z własnego doświadczenia.

Tak czy siak podanie jakichkolwiek środków uspakajających ale też innych leków w tym na chorobę lokomocyjną należy wpierw przedyskutować i ustalić z prowadzącym lekarzem weterynarzem. Podawanie kotu czegokolwiek na własną rękę jest absolutnie wykluczone!

Wyjeżdżam na dłużej! A kot. Co robić?

Kot sam w domu?

Niektórzy opiekunowie jeśli wypadnie mi ekstremalnie krótki wyjazd (piątek po południu-niedziela wieczór) dostawiają w domu drugą i trzecią kuwetę, dosypują jedzenia, zostawiają sporo misek z wodą, pakują się i…. wychodzą. Ich koty tak krótką nieobecność znoszą same w domu doskonale.

My nie próbowaliśmy takiej metody ba nawet przez myśl nam nie przyszło aby zostawić grandę bandę bez opieki. I na pewno nie będziemy sprawdzać czy dadzą sobie radę. Po prostu byśmy się cały czas o nich martwili.

Mam nadzieję, że nasze spostrzeżenia i doświadczenia pomogą i Tobie, i Twoim futrzakom w bezpieczny sposób przeżyć wakacje. Jeśli masz uwagi, pytania albo inne od naszych doświadczenia – pisz śmiało.

Udostępnij post

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


pl_PLPolish